Majowego dnia 1937 roku Moskwa żegnała w daleką drogę pociąg specjalnego przeznaczenia.

Pociąg ten miał przemierzyć niemal całą Europę i dostarczyć eksponaty Związku Radzieckiego do Paryża na wystawę międzynarodową. Wieść o niezwykłym składzie wyprzedzała jego ruch. Kiedy pociąg przejeżdżał przez terytorium Polski, na każdej stacji witały go tłumy ludzi. Największym zainteresowaniem wśród chłopów cieszył się kombajn Rostsielmaszu „Staliniec-1”, stojący na odkrytej platformie. Był on bardziej przekonującym dowodem sukcesów naszego rolnictwa niż jakiekolwiek słowa. Żandarmi sanacyjnej Polski nie wytrzymali tej demonstracji i rozkazali zamknąć „czerwoną agitkę”.
6 czerwca pociąg przybył do Paryża, a dwa dni później kombajn zajął miejsce na placu pokazowym. Jury przyznało „Stalińcowi-1” najwyższą nagrodę wystawy — „Grand Prix”. I w tym werdykcie nie było zapewne nic dziwnego. Sława wysokiej jakości radzieckich kombajnów zdążyła już obiec cały świat: eksportowano je do Danii, Holandii, Grecji, Afganistanu, Persji, Turcji, Szwecji i innych krajów. Zagranicznych specjalistów i odwiedzających wystawę o wiele bardziej zadziwiało coś innego — jak Związek Radziecki, rozpoczynając produkcję seryjną kombajnów dopiero w 1930 roku, po siedmiu latach wysunął się na pierwsze miejsce na świecie pod względem ich wytwarzania.
Przekazując ziemię w ręce tych, którzy ją uprawiają, władza radziecka spełniła odwieczne marzenie chłopów, skutecznie rozwiązując problem bezrolności.
Już jednak w maju 1928 roku rząd postanowił zorganizować na terenach wolnych od działek chłopskich duże sowchozy o powierzchni zasiewów 10, a nawet 30 tysięcy hektarów ziemi.
Mimo braku sprzętu doświadczenie z sowchozami potwierdziło swoją słuszność, i w 1929 roku pod egidą Ziernatrustu powstały nowe, wyspecjalizowane sowchozy-giganty produkujące zboże na powierzchni 100 tysięcy hektarów i więcej. Aby zapewnić im sprzęt żniwny, kolegium Gławmaszinstroju włączyło do programu budowanego w Rostowie zakładu maszyn rolniczych produkcję tysiąca kombajnów według typu amerykańskiego „Advance Rumely”.
Problem stworzenia kombajnów w pierwszej kolejności niepokoił kierownictwo Ziernatrustu, które słusznie uważało, że na tym etapie należy postawić na produkcję najlepszego z amerykańskich kombajnów. W tym celu zaproszono specjalistów z działu maszynoznawstwa Państwowego Instytutu Doświadczalnej Agronomii i w lipcu 1929 roku przeprowadzono w sowchozie „Doświadczalny” na Północnym Kaukazie porównawcze testy kombajnów „Advance Rumely”, „Massey Harris”, „Oliver”, „Holt” i „McCormick Deering”. Najlepsze wyniki uzyskały „Holt-34” o szerokości roboczej 15 stóp (4,6 m) oraz „Holt-36” o szerokości 20 stóp (6,1 m). Oba kombajny były przyczepne i do ich poruszania się po polu potrzebny był ciągnik.
Sprawozdanie z prób zostało rozpatrzone przez Centralną Komisję Standaryzacyjną ds. Budowy Maszyn Rolniczych, Narkomziem oraz Gosplan ZSRR. Podjęto decyzję o zwiększeniu rocznej produkcji kombajnów w Rostsielmaszu do 6 tysięcy, przy czym należało zastąpić „Holt-36”, a w zakładzie „Kommunar” rozpocząć produkcję maszyny na wzór „Holt-34”. Przy szczegółowym rozpatrywaniu sprawy w Rostowie okazało się, że w budowanym Rostsielmaszu trzeba by całkowicie przebudować hale przeznaczone do produkcji siewników, pługów, żniwiarek i innych maszyn. Z punktu widzenia potrzeb rolnictwa i gospodarki korzystniejszy był inny wariant — budowa w Rostowie samodzielnej fabryki kombajnów. Gdy jednak przystąpiono do projektowania, okazało się, że bardziej celowe będzie wzniesienie jej na terenie przylegającym do Rostsielmaszu.
Wkrótce konstruktorzy z Zaporoża i Rostowa otrzymali odpowiednie wzory do opracowania dokumentacji technicznej. Musieli rozebrać maszyny, sporządzić rysunki części, przeliczyć wymiary z calowego systemu miar przyjętego w USA na system metryczny, dobrać według radzieckich norm odpowiedni gatunek i profil metalu, zbliżony do amerykańskiego, itd.
Podczas świąt październikowych 1929 roku robotnicy z Zaporoża uroczyście spalili model żniwiarki, przyrzekając zastąpić ją doskonalszą maszyną. I dotrzymali słowa, przekazując pierwszy kombajn „Kommunar” w darze XVI Zjazdowi WKP(b). Choć nowe hale dopiero się budowały, a partia doświadczalna była wykonywana na starym, nieprzystosowanym sprzęcie, robotnicy zdołali w 1930 roku wyprodukować 347 kombajnów. Grupa konstruktorów z Rostowa pod kierownictwem Iwana Iwanowicza Fomina przygotowała dokumentację techniczną na długo przed zakończeniem budowy fabryki. Kombajn prototypowy według ich rysunków wykonano w zakładzie „Krasny Aksaj”.
Ponieważ w projektowaniu Rostsielmaszu uczestniczyli amerykańscy specjaliści, grupa Fomina udała się do USA, gdzie konstruktorzy zakończyli projekt kombajnu i doprecyzowali wyposażenie technologiczne potrzebne do jego produkcji.
Latem 1931 roku w warsztatach doświadczalnych Rostsielmaszu według ostatecznie dopracowanych rysunków zmontowano dwa kombajny „Staliniec”. Jeden z nich, w obecności Michaiła Iwanowicza Kalinina, był testowany na polach szkolno-doświadczalnego sowchozu zbożowego nr 2 razem z najnowszymi modelami amerykańskich kombajnów „Oliver”, „Holt”, „Caterpillar” i okazał się w pełni sprawną maszyną. Wkrótce Rostsielmasz przystąpił do produkcji seryjnej i w 1932 roku wyprodukował 2441 kombajnów.
Równocześnie z kopiowaniem zagranicznych wzorów radzieccy konstruktorzy zajmowali się tworzeniem oryginalnych maszyn. Ciekawy pomysł próbował zrealizować inżynier I. Borodin. Uważał on, że instalowanie w kombajnie, który pracuje 20–25 dni w roku, własnego silnika jest wielkim marnotrawstwem. Borodin stworzył więc kombajn bezsilnikowy, którego wszystkie zespoły były napędzane od wału odbioru mocy. Jednak kombajn Borodina nie przeszedł pomyślnie prób przeprowadzonych na terenie Akademii im. Timiriazewa.
Prawdziwy pokaz krajowych konstrukcji odbył się w 1932 roku w sowchozie zbożowym w Kałaczewie w Centralnym Regionie Czarnoziemnym, kiedy to w ogólnounijnych testach wzięło udział 21 kombajnów opracowanych w instytutach naukowo-badawczych, fabrykach i przez indywidualnych wynalazców. Wiele maszyn wciąż wymagało dopracowania, choć ciekawych pomysłów było bardzo dużo. Na przykład kombajny wynalazców Cziudakowa i Mołczanowa młóciły zboże bezpośrednio na polu, a w kombajnie Drozdowskiego młócenie odbywało się w strumieniu powietrza. I choć żaden z testowanych kombajnów nie został przyjęty do produkcji, wiele twórczych rozwiązań stało się podstawą udoskonaleń „Stalińców” i „Komunarów”. To właśnie one doprowadziły „Stalińca” do najwyższej nagrody na międzynarodowej wystawie w Paryżu.

LEONID JEWSEJEW, inżynier