Okazuje się, że nie tylko Archimedes próbował kiedyś obrócić kulę ziemską: w ubiegłym stuleciu usiłował to zrobić inny uczony.
Ale po kolei… Kiedy patrzymy na mapę geograficzną z przedstawieniem półkuli północnej i południowej, jednym spojrzeniem ogarniamy wszystkie lądy i kontynenty, czyli całą powierzchnię lądową Ziemi. Jest to jednak wymysł kartografów. A oto rzeczywiste pytanie: nad jakim punktem kuli ziemskiej, znajdując się w zenicie, powinien przebywać kosmonauta, aby z pokładu swojego statku zobaczyć największą powierzchnię stałego lądu? I gdzie powinien się znaleźć, aby zobaczyć największą ilość wód oceanicznych?
Stawiając takie pytania, całą kulę ziemską można by podzielić na półkule nie według równika, jak przyjęto w klasycznej geografii, lecz na półkulę kontynentalną i wodną. Środek pierwszej powinien leżeć w pobliżu ujścia francuskiej rzeki Loary — właśnie nad nim, w zenicie, powinien znajdować się kosmonauta, jeśli chce jednocześnie zobaczyć największą powierzchnię lądów. Środek drugiej półkuli — wodnej — znajduje się w pobliżu wysp Nowej Zelandii.
Co ciekawe, nazwa „półkula kontynentalna” byłaby uzasadniona tylko z pewnym naciągnięciem: powierzchnia lądu stanowiłaby na niej zaledwie 47%. Z dużo większymi podstawami swoją nazwę nosiłaby półkula wodna — materia ciekła zajmowałaby na niej aż 90,5%!
Taki sposób rozpatrywania powierzchni Ziemi zaproponował w ubiegłym stuleciu niemiecki geograf Karl Ritter, który próbował „odwrócić” kulę ziemską, wprowadzając inne współrzędne…