Komentarz działu nauki
Specjalna komisja analizowała zdarzenie nadzwyczajne, którego świadkiem był W. Akkuratow. Próbowali wyjaśnić niezwykłe zdarzenie burzami, które czasami zdarzają się zimą. Ale tego dnia, zgodnie z prognozami Centralnego i wszystkich powiatowych biur meteorologicznych, a także zgodnie z prognozą i aktualnymi mapami pogody, nie stwierdzono burz. Efekt błyskawicy kulistej został oficjalnie ustalony. W samolocie zniszczył fotel radiooperatora, wyłączył nadajnik długofalowy i bezpieczniki całego sprzętu komunikacyjnego oraz stopił ebonitowy sygnał wyjściowy anteny wydechowej. Jak weszła do kabiny i nie dotknęła ludzi, prawie ich dotykając, pozostało tajemnicą.
Od tego czasu minęło ponad 30 lat, nauka posunęła się daleko do przodu, ale pomimo mnóstwa hipotez na temat natury błyskawicy kulistej, nawet dzisiaj nie ma kompleksowego wyjaśnienia tego, co zaobserwowano. To prawda, że teraz możemy mówić o charakterystycznych cechach błyskawicy kulistej, uzyskanych z obserwacji. Z tych pozycji pojawienie się kuli ognia na skrzydle samolotu i jej tajemnicze przedostanie się do kokpitu jest przykładem klasycznej nowości tego rodzaju obiektu. Znane są przesłania podobne do zeznań W. Akkuratowa. Niejednokrotnie pioruny kuliste przepływały swobodnie przez metalowe ekrany, zamknięte okna i drzwi, przedostając się do izolowanych pomieszczeń, w tym do wnętrza latających samolotów.
Ale oto, co jest naprawdę zaskakujące: do zdarzenia doszło w lutowy dzień, przy temperaturze -14° C, przy całkowitym braku zjawisk burzowych. Tymczasem wszystkie pioruny kuliste obserwowane zimą miały miejsce podczas zimowych burz. Ponadto, podobnie jak w lecie, pojawienie się nieproszonego gościa było zwykle poprzedzone piorunem liniowym, a kula pojawiała się w miejscu uderzenia lub w niewielkiej odległości od niego. Czasami nie było takiego wyładowania poprzedzającego; kulę ognia widywano nawet na czystym niebie w pogodne letnie dni.
Niejednokrotnie odnotowano przypadki, gdy piorun kulisty swobodnie przelatujący w pobliżu ludzi był całkowicie bezpieczny i zdawał się nawet unikać z nimi kontaktu. Sądząc po opisie W. Akkuratowa, w samolot uderzyła swobodnie pływająca błyskawica. Ale podłączony zachowuje się inaczej. Utrzymuje się na przewodnikach lub toczy się wzdłuż nich, nagrzewa, a nawet topi metal. Może powodować poważne oparzenia ludzkiego ciała.
Czasami nie są to dwa różne rodzaje błyskawicy, ale jej różne stany. Bardzo często, według dostępnych danych, drugie z nich prowadzi do eksplozji z ogłuszającym hałasem, a czasami wrzenia i wyrzucania iskier. Stało się to, gdy piłka spadła pod krzesło radiooperatora.
Szybująca błyskawica najwyraźniej przypomina wyładowanie koronowe. Podłączony prawdopodobnie będzie miał niższe napięcie, ale wyższy prąd. W tragicznym wypadku na górze Trapez pierwsza odmiana zamieniła się w drugą.Wielokrotnie zaobserwowano, że czasami kula ognia unosi się i opada kilkukrotnie do niewielkiej wysokości, co w połączeniu z ruchem poziomym stwarza wrażenie skakania. To samo wydarzyło się w namiocie wspinaczy. Piorun kulisty tańczył także nad kubkami telefonów w Mogocha.
Wielu wybitnych naukowców próbowało zgłębić tajemnicę takich zjawisk. Akademik P. L. Kapitsa w 1955 roku zasugerował, że piorun kulisty może powstawać pod wpływem fal elektromagnetycznych, podobnie jak skrzep plazmy w warunkach naturalnych. Szczególnie rozważał jego występowanie w zamkniętych przestrzeniach, zwłaszcza w samolotach, ale doszedł do wniosku, że teoria zasilania fal elektromagnetycznych również może to dobrze wyjaśnić. Teoria słynnego fizyka jest wciąż aktywnie rozwijana, ale ma też „białe plamy”. Na przykład nieznane jest źródło promieniowania niezbędnego do jego zasilania, procesy prowadzące do eksplozji pioruna kulistego są niejasne...
Zatem pozostaje więc tajemnica. Podnieca dociekliwe umysły, a próby rozwikłania tego nie ustają. W kolejnych numerach magazynu otworzymy dyskusję na temat natury pioruna kulistego.
Fragmenty fotografii trajektorii pulsujących świetlistych obiektów wykonanych w Grocie Bosse (Włochy, 1977).