Budowla imponuje nie tylko swoją ogromnością, ale także tym, jak harmonijnie wpasowuje się w stok góry: jakby gigantycznym cyrklem wyrysowano w nim łagodne krzywe podstaw konstrukcji.
To największa na świecie skocznia do lotów narciarskich, zbudowana w małej górskiej miejscowości w Jugosławii, której nazwa – Planica – jest znana wszystkim sportowcom. Nie pomyliliśmy się. Budowla została stworzona właśnie do lotów, a nie do skoków.
Gigantyczna skocznia... Skocznia-mamut... Jakich to nazw nie słyszeliśmy. Każdy starał się na swój sposób wzruszony i zachwycony ochrzcić tę fantastyczną budowlę, gdzie nie anioły, ale zupełnie normalni ludzie latają bez skrzydeł prawie na 200 m.
|
|
| Tak wygląda kompleks trzech skoczni w Planicy. Po lewej stronie skocznia-mamut, zaraz ktoś poleci z niej na 200 m. |
„Jak to możliwe?” – wykrzyknie osoba nie wtajemniczona w sedno sprawy.
Tak, to możliwe! Wszystko zależy od wyjątkowej precyzji obliczeń stoku, po którym rozpędza się narciarz, i, co szczególnie ważne, stoku do lądowania. Pierwszy jakby „wystrzeliwuje” człowieka na nartach, drugi przyjmuje go, tłumiąc inercję „upadku”.
Najbardziej odpowiedzialny moment to przejście od lotu do ślizgu. W tym czasie sportowiec swobodnie leci według praw grawitacji i aerodynamiki: ruch opływowego ciała w środowisku powietrznym...
Wszystkie te fazy, poddane dokładnej analizie matematycznej i modelowaniu aerodynamicznemu, stały się podstawą projektowania gigantycznej skoczni. Tak nauka i umiejętności pozwoliły stworzyć cud: człowiek lata bez skrzydeł...
Po raz pierwszy my, radzieccy dziennikarze, trafiliśmy do Planicy w zeszłym roku. Odbyło się tu tradycyjne spotkanie SCIJ – Międzynarodowego Klubu Dziennikarzy Narciarskich.
SCIJ – organizacja, w ramach której regularnie – od 25 lat – spotykają się dziennikarze z krajów o różnych systemach społecznych. Przedstawiciele ponad 30 krajów wielokrotnie brali udział w zawodach na stokach gór w slalomie gigancie, slalomie specjalnym, organizowali biegi narciarskie na różnych dystansach na równinach.
Powolne wspinaczki na łagodne stoki wyciągami krzesełkowymi i holowniczymi, gwałtowne zjazdy po wyznaczonych trasach i loty sportowców ze skoczni. Niezwykle malowniczy widok z wysokości 1000 m n.p.m... A potem podróż autobusami do hotelu, gdzie w tych dniach toczyła się gorąca dyskusja na temat chińskiej agresji na socjalistyczny Wietnam.
Francuscy, włoscy, angielscy i skandynawscy koledzy z zainteresowaniem omawiali ostry problem polityczny. Wszyscy zgodzili się, że konflikty zbrojne, niezależnie od tego, gdzie dzisiaj wybuchają, grożą gwałtownym zaostrzeniem sytuacji międzynarodowej, nieuchronnie podważając fundamenty stabilności i bezpieczeństwa na całym świecie.
— To miejsce dla najbardziej zaciętych konfrontacji każdego kraju, — zaśmiał się Włoch Ernesto Pratti, wskazując na olśniewająco białą gigantyczną skocznię. — Proszę, rywalizuj ile chcesz! Udowadniaj swoją przewagę i swoją rację! Pole bitwy otwarte dla każdego...
I rozmowy dziennikarzy przeszły na inne, sportowe tory.
Kiedyś FIS – Międzynarodowa Federacja Narciarska – oficjalnie zatwierdziła skoki narciarskie na średnie i długie dystanse, ograniczając je jednak określonymi ramami. Ale nagle pojawiła się potrzeba zmiany, wydawałoby się, ustalonej tradycji sportowej. Rosło mistrzostwo skoczków, zmieniały się konstrukcje i zwiększały się rozmiary skoczni. I oto człowiek poleciał, wyrywając się z tych ram. „To już nie sport, — rozległy się ostrożne głosy. — To cyrk! To awantura...” Po długich dyskusjach loty na nartach zostały jednak zatwierdzone jako oficjalna dyscyplina sportowa. Stało się to stosunkowo niedawno, na sesji FIS w 1971 roku.
![]() |
| Podczas spotkania w Jugosławii dziennikarze odwiedzili zakłady słynnej firmy „Elan”, produkującej narty górskie, łodzie z tworzyw sztucznych i szybowce. Jeszcze raz przekonaliśmy się, że produkcja pierwszorzędnego sprzętu sportowego wymaga pierwszorzędnej techniki. |
Nowa dyscyplina sportowa została zatwierdzona w czterech punktach globu. W NRD, w górskiej miejscowości Oberstdorf, zbudowano gigantyczną skocznię. W kurorcie Kulm takie samo urządzenie wznieśli Austriacy. Norwegowie zbudowali skocznię-mamut w Vikersund. I wreszcie supergigant w jugosłowiańskiej Planicy. Dziś w tych czterech miejscach odbywają się wszystkie zawody w lotach narciarskich.
Aby udowodnić zasadność przejścia ze skoków na loty, podamy tylko kilka liczb dotyczących międzynarodowych rekordów w tej dyscyplinie sportowej. Rok 1808 – w Eidsberg norweski skoczek Olaf Rye ustala swój pierwszy rekord – 9,5 m. Rok 1913 – w Ironwood znowu Norweg Ronge Omtved przekracza 50-metrową granicę – 51,5 m. Rok 1936 – po raz pierwszy w historii lot przekroczył 100 m, gdy w Planicy Austriak Sepp Bradl skacze na 101 m. Rok 1967 – bariera 150 m została pokonana w Oberstdorfie przez Norwega Larsa Grini. I wreszcie, rok 1977 – na 181 m skoczył w tej samej Planicy Jugosłowianin Bogdan Norčič.
Zatem jesteśmy na progu dwustumetrowego lotu! Wyobraźcie sobie tę fantastyczną trajektorię człowieka-ptaka, który zrywa się z progu skoczni gdzieś tam, wysoko-wysoko, i gwałtownie planuje, wydaje się, prosto na was, stojących u podnóża białego giganta.
Konstruktorom skoczni, inżynierom — braciom Lado i Janešowi Goriškom — przyszło wiele pracować za kreślarskim stołem, zanim geometrycznie precyzyjne kontury skoczni wcięły się w stoki góry. Konstruktorzy postawili na pierwszym miejscu bezpieczeństwo. Ich obliczenia w tym zakresie w pełni się sprawdziły. Narciarz, gwałtownie się zginając, „automatycznie” przechodzi ze ślizgu na lot i również „automatycznie” ląduje na śnieżnym stoku, jakby kontynuując swój swobodny upadek.
Loty narciarskie przyciągają ogromną uwagę. Ze wszystkich stron świata przyjeżdżają tu na magiczne stoki Planicy nie tylko narciarze, którzy chcą rywalizować w odwadze i zręczności, ale także liczni widzowie. W okresie zawodów ogromne powierzchnie u podnóża skoczni mamuciej dosłownie zapełnione są autobusami i samochodami.
W zawodach lotów narciarskich biorą również udział radzieccy sportowcy. W Planicy i Oberstdorfie z powodzeniem występował Jurij Kalinin, w Kulm — Aleksandr Karapuzow, a w Vikersundzie — Aleksiej Borowitin. Ten ostatni zajął trzecie miejsce, można mieć nadzieję, że radzieccy „latający” narciarze wkrótce podejmą próbę pobicia światowych rekordów. A nadchodzący rekord jest tuż przed nami. To 200 m!
![]() |
| Radzieccy uczestnicy spotkania i ich bułgarscy przyjaciele przy tradycyjnej fladze SKIJ, na której widnieją nazwy krajów i miejsc, gdzie corocznie odbywają się międzynarodowe zawody dziennikarzy. Dwa lata temu odbyły się one na Kaukazie, w Bakuriani. |
...Zadowoleni i podekscytowani, wyjeżdżaliśmy z Planicy do naszego hotelu w Kranjskiej Gorze. Tutaj odbyła się kolejna dyskusja, której głównym tematem były losy odprężenia, przede wszystkim na kontynencie europejskim. Rozgorzała gorąca dyskusja. Niektórzy z naszych rozmówców, w szczególności amerykański dziennikarz Simon Cantin, wypowiadali się sceptycznie na temat wyników i perspektyw porozumień helsińskich, twierdząc, że „odprężenie utknęło w martwym punkcie”.
Jednak przeważyła ogólna opinia uczestników spotkania, zgadzających się, że to właśnie odprężenie napięcia stało się decydującym czynnikiem w rozwoju stosunków międzynarodowych ostatnich lat. Jak przyznali uczestnicy spotkania, szczególnie duża jest rola Związku Radzieckiego w umacnianiu pokoju, pogłębianiu wszechstronnej współpracy między narodami.
Spotkanie w Planicy przyczyniło się do zbliżenia licznych punktów widzenia na zasadnicze kwestie współczesności...
Przed wyjazdem narciarzy-dziennikarzy odbyło się ich spotkanie z przewodniczącym Związkowego Wykonawczego Komitetu SFRJ V. Djuranoviciem. On, witając delegację radzieckich dziennikarzy, wyraził zadowolenie z rozwoju wszechstronnej współpracy Związku Radzieckiego i Jugosławii, umacniania przyjaźni między naszymi narodami, wysiłków obu krajów w walce o odprężenie napięcia. I tego wieczoru poczuliśmy życzliwą atmosferę Międzynarodowego spotkania, ocieploną dążeniem do znalezienia wspólnego języka między dziennikarzami różnych krajów.
WASILIJ ZACHARCZENKO, RUDOLF MOLCHANOW, nasi specjalni korespondenci
![]() |
W dzisiejszym sporcie, we wszystkich jego dyscyplinach, zachodzi jednolity proces: przejście od wizualnego rejestrowania rekordu do elektronicznego. I chyba ostatnią dyscypliną sportu, która jeszcze nie została objęta rewolucją technologiczną, są skoki narciarskie.
Rzeczywiście, dokładne zarejestrowanie miejsca lądowania narciarza, lecącego z prędkością 120 km/h, jest niezwykle trudne.
Przedstawiono kilka propozycji. Radzieccy konstruktorzy stworzyli proste urządzenie przymocowane do buta skoczka. W momencie lądowania mała pompa wypuszcza jaskrawoczerwony płyn, oznaczając na śniegu moment kontaktu nart ze stokiem.
Fińscy konstruktorzy zaproponowali użycie lokalizacji ultradźwiękowej. Jednak konstrukcja okazała się zbyt skomplikowana.
Ostatnio szwedzki wynalazca Karl Erikson wymyślił zupełnie nową metodę. Maleńki nadajnik radiowy, przymocowany do jednej z nart, wysyła sygnał do anteny, włączając się w momencie lądowania, gdy narciarz prześlizguje się między dwoma wiązkami laserowymi. Automatycznie mierzy się czas od momentu lądowania do przecięcia pierwszej wiązki, a także czas między przecięciem pierwszej i kolejnych wiązek. Komputer na podstawie tych danych natychmiast oblicza absolutnie dokładną długość skoku. Propozycja szwedzkiego wynalazcy może znaleźć praktyczne zastosowanie.
Tworzenie profilu nowoczesnej skoczni jest bardzo odpowiedzialnym zadaniem. Ten profil podlega ścisłej geometrii. Każdy jego punkt jest określany w zależności od pozycji swobodnie planującego narciarza.
Jak widać na załączonym schemacie, opływanie narciarza jest podobne do opływania skrzydła samolotu.
Wzajemne oddziaływanie wszystkich tych zasad leży u podstaw projektowania gigantycznych skoczni.





